Archiwum kategorii ‘Sci-Fi i Fantasy’

h1

Back to the future/Powrót do przyszłości.

kwiecień 6, 2008

“Powrót do przyszłości”, to jedna z tych trylogii, do których wraca się z zapałem i z sentymentem. To arcydzieło samo w sobie. Fantastyczna opowieść sci-fi, która na w mrugnięciu oka zabiera nas daleko w przód lub w odległą przeszłość.

Zemeckis tworzy bardzo dopieszczone, wypucowane i przemyślane dziełko, która pozbawione jest jakichkolwiek błędów logicznych. Każda historia, każda sekwencja, scena zamyka się w ścisły krąg przyczynowo-skutkowy, gdzie nie ma miejsca na małą przestrzeń niedopowiedzeń, czy pytań.

To bajeczna historia, która w sposób niepospolity rysuje lata ‘50. Kobiety ubrane w ołówkowe spódniczki, bujne suknie balowe, amerykański modernizm… Lata powojenne prawie namacalne. Wszystko dopełnia niesamowita muzyka Alana Silvestri. Role młodego M. J. Foxa i Christophera Lloyd’a – cudo i pełen profesjonalizm. Ta najlepsza nuta sci-fi nie obeszła by się bez efektów specjalnych, które są kluczowym elementem tego filmu. Coś nietuzinkowego.

“Powrót do przyszłości”, to kultowy film, który pozostawia uniwersalizm na osi czasu, czy to kiedyś, czy to teraz…

Ocena: 10/10

h1

Daredevil.

marzec 24, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Przykrym zbiegiem okoliczności osierocony chłopiec Matt Murdock zostaje oślepiony przez odpady radioaktywne. Jak się okazuje podczas tego wypadku chłopiec zostaje także “mimochodem” obdarzony zdolnościami, jakie można określić mianem “cudownego zmysłu”, który pozwala mu “widzieć” dużo dalej niż inni ludzie. Wiele lat później Matt będąc już dorosłym mężczyzną pracuje w wymiarze sprawiedliwości jako prawnik. Jak się okazuje nie zapomniał o swoich szczególnych zdolnościach i po pracy, wieczorami… odsłania swoją druga tożsamość i przemierza sąsiedztwa Hell’s Kitchen i Nowego Jorku jako zamaskowany, nieustraszony Daredevil – walczący o sprawiedliwość, której nie znajduje na co dzień w budynku sądu.

W ogóle nie przemawia do mnie ten film. Nawet nie służy mi za dobrą rozrywkę, bo odrzuca mnie swoją sztucznością, schematycznością i naiwnością. Na dodatek rola Bena Afflecka – filmowego Matt’a Murdock’a/Daredevil’a woła o pomstę do nieba. Chyba jedna z jego najgorszych ról, jakie dotychczas widziałem. Drewniane aktorstwo. Reszta załogi również nie wypada wspaniale. Elekra (Jennifer Garner) czaruje i nęci swoim wdziękiem. Collin – niemiłosiernie maca się ciągle po czole, choć on przynajmniej robi to z charakterem!

Nuda, plastykowy strój, niezła szata efektów specjalnych. Szybko się zapomina o takich filmach.

Ocena: 3/10

h1

Terminator.

marzec 21, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Los Angeles, rok 2029. Świat został zniszczony przez straszliwą katastrofę atomową. Trwa właśnie ostateczna rozgrywka między maszynami a ludźmi. Przywódcą buntu przeciwko krwawym rządom robotów jest John Connor. Bezwzględny cyber-zabójca, Terminator, zostaje wysłany w przeszłość, do 1984 roku. Musi odszukać i zabić Sarah Connor. Jeśli tego nie zrobi Sarah zostanie matką Johna. Tropem elektronicznego mordercy wyrusza zaś Kyle Reese – chce zniszczyć okrutnego cyborga i uratować Sarah przed grożącym jej niebezpieczeństwem.

Ikona sci-fi. Cameron tworzy niecodzienną wizję przyszłego świata ubierając ją w mroczny i ciemny klimat. Godna uwagi rola Schwarzeneggera, lecz nie umywa się do drugiej części. Ta jest nazbyt surowa i niewymuskana. Choć, to pierwsze schody klasyki filmów sci-fi.

Ocena: 7/10

h1

Sunshine/W stronę słońca.

grudzień 15, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Jest rok 2057. Słońce zaczyna gasnąć, co grozi zniszczeniem naszej planety. Jedynym ratunkiem dla ludzkości wydaje się być pobudzenie słońca do aktywności wywołując na jego powierzchni potężną eksplozję. W specjalną misję wyrusza grupa astronautów i naukowców na pokładzie statku o nazwie Ikarus II. W chwili kiedy rozpoczyna się akcja filmu ich rejs trwa już 16 miesięcy, a statek znajduje się w niewielkiej odległości od słońca. Jeden z astronautów przypadkiem natrafia na sygnał radiolokacyjny emitowany przez wysłany 7 lat wcześniej z identyczną misję okręt Ikarus I. Jego załoga nie wykonała postawionego przed nią zadania, a ich los oraz los samego statku nie jest znany. Decyzją pokładowego fizyka Ikarus II zmienia kurs i rusza na spotkanie z dryfującym w przestrzeni okrętem…

Film moim zdaniem jest bardzo dobry. Szczególnie zaimponowały mi efekty specjalne. Są przedstawione w sposób bardzo autentyczny. Jedynym minusem tego obrazu jest to, że momentami można przewidzieć dalszy scenariusz zdarzeń. Jednak, minus ulega zredukowaniu, w połowie filmu, gdzie akcja nabiera tempa i trudno cokolwiek przewidziec. Film do konca trzyma w napięciu. Gorąco polecam!

(magdus204)

 

Ocena: 9/10

———

Wysokojakościowe kino science-fiction, które ujmuje fantastyczną i spektakularną podróżą w stronę słońca. Zadziwia błyskiem i mienieniem się gwiazdy, która została przedstawiona w sposób bardzo realistyczny. Mamy tu do czynienia z nieskomplikowaną fabułą, w której główni bohaterowie ratują ziemię przed zgaśnięciem gwiazdy. “Sunshine”, to walka człowieka z przeciwnościami, walka ze strachem, łudzenie się nadzieją.. zderzenie się z przyszłością. Film oczarowuje, lecz momentami wydaje się być zbyt przewidywalny i z lekka przesiąknięty patosem.

Ocena: 8/10

h1

The Fountain/Źródło.

grudzień 14, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

“Źródło”, to przepiękna historia opowiedziana przez Aranofsky’ego, która staje się potwierdzeniem na to, że Aranofsky wie, co robi. Jest to opowieść o wiecznej miłości, o samotności, o lekarstwie na nieśmiertelność – o najcenniejszym skarbie, jakim jest życie. Film jest bajeczny, przepełniony koloryzmem, metafizyką; przez co widz wpada w fantastyczny świat, pełnym wrażeń, w którym ponadto odkrywa prawdę – prawdę, na którą każdy widz się godzi..

Dzieło, jakim jest “Źródło” przepełnione jest symbolizmem, tj. drzewo, księga.. które sprowadzają się do życia. Główny bohater próbuje szukać leku na nieśmiertelność, na wieczną młodość – smutne jest to, że okazuje się, że tym remedium jest śmierć. Świerc życia i początek nowego.

Kunsztem jest wizualna strona filmu, która wprowadza widza w przestrzenną bezczasowość, ponadczasowość, przenikanie przeszłości, teraźniejszości, jak i przyszłości, jakoby ukazywanie rzeczy uniwersalnych, które nigdy nie umierają – żyją wiecznie.

Przepiękny film, bardzo wzruszający. Majstersztyk!

Ocena: 10/10

h1

Labirynt Fauna.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Wzbudził moje zainteresowanie. Tyle że, nie tak ogromne i z tak pełnym zaciekawieniem. Tło filmu wypełnia czas II wojny światowej, tereny Hiszpanii, która znalazła się pod jarzmem gen. Franco, lecz nie wszyscy są temu pozytywnie nastawieni. Główna bohaterka, to dziewczynka, która fascynuje się bajkami iluzją, która pozwala jej się oderwać od mrocznej rzeczywistości, stanowi swoisty azyl.

Film pozwala styknąc się z iluzją, fantastyką, klimatem baśniowym znanym od Andersena czy Braci Grimm. Dzieło Del Tora jest dziełem synkretycznym, bo łączy w sobie różne elementy – fantastyki (zaczarowany las), mordu, horroru (despotyzm kapitana), dramatu wojennego, dramatu społecznego.. Momentami nie dało się wyczuc, jakie to jest kino – głównie przez ten synkretyzm, przeplatanie się brutalizmu z fantastyką. Momentami dało się zauważyc zbyt mocne i przerysowane sceny, które wręcz odrzucały. Może to jakaś zabawa w skrajności reżysera? Z jednej strony wstawki wyjęte niczym z filmu gore z drugiej klimat Andersenowski. Powodowało to pewnego rodzaju rozstrojenie.. Reżyser zapewne miał dobre zamiary ale jak dla mnie, to film pozostawia lekki niedosyt.

Piękne zdjęcia, piękna oprawa wizualna, ujmująca ścieżka dźwiękowa sprawiają, że widz czuje, jakby był w baśni z różnymi stworami i niezwykłymi zjawiskami. Ogółem uważam film za udany, lecz nie do końca klarowny.. przez co można lekko się zgubic (?) (Moze o to chodzi..) Najlepsza z tego wszystkiego to była wieeeeeelka, przeobrzydliwaaa żabaaa :D

Świetny film godny polecenia.

Ocena: 7/10

h1

Iluzjonista.

listopad 29, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Magik Eisencheim (Norton), na przełomie wieków XIX i XX, znajduje się w Wiedniu, gdzie raczy osobistości z wyższych sfer pokazami iluzjonistycznymi. Jednocześnie zakochuje się w kobiecie, zaręczonej z następcą tronu. Jednak czarodziej nie daje za wygraną, używa wszelkich dostępnych mu sposobów, żeby odzyskać ukochaną, nie bacząc na to, że swoim działaniem podkopuje zaufanie i stabilność rządów panujących tam od wieków Habsburgów.

Wszystko jest wyobrażeniem. Teraźniejsza chwila to przeszłość. Przyszłość to iluzja.. ” – cytat żywcem wyjęty ze “Znikającego człowieka” Jeffery Deavera, którego tematyka jest bardzo zbliżona do tej z filmu. Powyższe stwierdzenie idealnie odwzorowuje suspens, który ani na chwilę nie daje wytchnienia. Widz, w ogóle nie może przewidzieć, co się stanie dalej, później.. Niczego nie jest pewny. Filmowa magia oczarowuje. Film jest wymyślny, niezwykły, bajeczny, skąpany w iluzji, która została przedstawiona w sposób fenomenalny. Triki, niby banalne, a cieszą. Zwykła zabawa, jak np. sztuczka z bardziej ukrwioną ręką staje się sztuką, majstersztykiem.

“Iluzjonista” ukazuje nam niezwykłe kreacje aktorskie, które w połączeniu z dystyngowanym wyglądem XIX-wiecznego Wiednia dają niezłe widowisko. Edward Norton – do niego chyba nie można mieć zastrzeżeń. Jak najbardziej prawidłowo zagrał swoją rolę. Centralna postać całego filmu również nieźle wypadła. Mowa o Giamatt’im. Podobała mi się. Nawet Biel całkiem dobrze zagrała, choć nie zwykłem pałać do niej sympatią. Choć z drugiej strony można odebrać lekkie wrażenie ‘przerysowania’ tych trzech postaci. Nie rzuca się to, aż tak bardzo. Ścieżka dźwiękowa – fantastyczna! Wprost idealnie komponowała się z magicznym klimatem i kunsztownym obrazem. Najbardziej przyciągające uwagę były przedstawienia, triki wykonywane przez Eisenheima. Po prostu bajka. Można godzinami się wpatrywać w tą sztukę. Co więcej, nikt nie spodziewał się takiego zakończenia. Nawet najbardziej wyczuleni kinomaniacy nie wychwycą małej sztuczki, która ujawni prawdę dopiero na końcu.

Perfekcyjne i niezwykle wciągające kino!

“Wszystko to iluzja.. ” ;)

Ocena: 10/10

h1

The Island/Wyspa.

listopad 29, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Zastanawiałem się o czym głównie jest to film, tak jakby spróbować opisać jednym słowem i wyszło mi zdecydowanie, ze jest to film o szczęściu. Różnych jego postaciach, przejawach, ale generalnie o tym traktuje ten obraz.
Akcja początkowo toczy się w hermetycznie zamkniętym podziemnym świecie, gdzie dla każdego z mieszkańców apogeum szczęścia jest dostanie się na “Wyspę”. Wyspę, gdzie mogą spokojnie żyć, mieszkać, ponieważ całe środowisko, cały świat uległ zagładzie.
Jednak wszystko jest latami opracowywaną mistyfikacją i blefem. Główni bohaterowie okazują się klonami ludzi. Klonami dla których upragnioną “Wyspą” okazuje się droga do unicestwienia. Unicestwienia, aby ich sponsor – człowiek mógł żyć, dzięki ich organom.
Wszystko okazuje się doskonale zaprojektowane w najdrobniejszych szczegółach – łącznie ze wspomnieniami. Nie przewidziano jednego tylko, ze klon zacznie zadawać pytania i okaże się zdolny do uczuć.
Dla jednych szczęściem była “Wyspa”- marzenie im wmówione, nierealne i nieprawdziwe. Dla drugich szczęściem była długowieczność. Ale okazuje sie, że “Wyspa” istnieje naprawdę- ….
… w każdym z nas, trzeba tylko/aż ją odnaleźć.
Dobry film, o bardzo czytelnym przekazie, ciekawej fabule. dobra gra aktorska – szczególnie Scarlett Johansson. Jedyny mankament, iż film momentami okazuje się przewidywalny. Chociaż nie mylić z pojęciem banalny.

Ocena: 7/10