Archiwum kategorii ‘Obyczaj’

h1

Break up/Sztuka zrywania.

marzec 28, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Ile to razy słyszymy, że “jest wszystko przez Ciebie“, że “Ty nic nie robisz“, “Ty nigdy mi nie pomagasz“, że “nie mogę na Tobie polegać“. To samo da się zauważyć w filmowej parze Gary’ego (Vince Vaughn) i Brooke (Jennifer Aniston). Ewidentnie widzimy, że w ich związek wdziera się duch zwany wszędobylską rutyną, która demaskuje drugie twarze partnerów.

“Sztuka zrywania”, to niesztampowy film obyczajowy z elementami komedii. To zwierciadło ludzkich emocji, przyzwyczajeń, które nami rządzą, z którymi żyjemy na co dzień. Kwestia tylko tego, czy damy się zawładnąć rutyną, czy pozwolimy jej uciec. To lustro odbijające nas samych.

Główni bohaterowie od razu zawiązują więź z odbiorcą. Budzą sympatię improwizowanymi dialogami i swoimi drażliwymi zachowaniami, które (o, dziwo!) przypominają trochę nasze zachowania i perypetie ze swoimi życiowymi partnerami. Dzięki autentyzmowi i prawdopodobieństwu okoliczności film ogląda się z prawdziwą ciekawością i oczekiwaniem na dalszą kolej rzeczy.
Gary Grabowski rządzi się ironią, sarkazmem, jak i męskimi przywarami (nagminne przysiadywanie przy gierkach komputerowych, wszechobecny bałagan.. etc.); jego żona Brooke Meyers, to zapracowana kobieta, która próbuje podtrzymywać filary domu swoimi barkami ciepła i dbałości o każdy kąt.

Jak już wcześniej wspomniałem “Sztuka zrywania”, to niesztampowe kino, które odzwierciedla nas samych w codziennym życiu. Robi to całkiem przyzwoicie. Luźny, przyjemny i na pewno godny polecenia, choćby dla samego zakończenia, które stara się potwierdzać moją teorię.

Ocena: 8/10

h1

P.S. I love you/P.S. Kocham Cię.

luty 21, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Młoda wdowa odkrywa, że jej zmarły mąż zostawił jej 10 wiadomości, które mają ulżyć jej w bólu i pozwolić rozpocząć nowe życie…

Miałem do wyboru: albo rwanie włosów na Pokucie, albo P.S. Kocham Cię… wszelkie gwiazdy i inne zjawiska wskazały mi na tą drugą opcję, co okazało się dobrym wyborem. Film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie wiem, czy jest inny, tegoroczny film o miłości, który jest w stanie przebić w/w dziełko. Mówię dziełko, bo zaczarował mnie w pełni. Jest magiczny, prawdziwy z nutą słodko-gorzkiej lekcji życia. Mocną stroną tego filmu jest muzyka, która jest delikatna, subtelna. Dopełnienie malowniczej historii Holly i Gerry’ego. Film działa na zasadzie wahadełka: prowadzi nas za nos raz po raz w irlandzki, czysto frywolny humor, który bawi do łez a z drugiej strony ściska serducho i jakby tak powieka szybciej drga…

W bardzo prosty sposób LaGravenese (ten sam od “Zakochanego Paryża”) pokazuje, jak mało się doceniamy, jak mało ze sobą jesteśmy. Czasami wiele innych rzeczy zasłania osobę obok nas.. a gdy ją tracimy – nie możemy pozbierać się. Dopiero zauważamy pustkę po tej drugiej połówce.

“P.S. Kocham Cię” jest zbudowany na zasadzie wspomnień, przeszłości, od której Holly (Hilary Swank – bombowa rola!) nie może się oderwać. To głównie dzięki wspólnym chwilom Holly i Gerry’ego budowany jest romantyzm, sentyment a nawet i tęsknota ze smutkiem.

Ten film daje nadzieję, aby patrzeć w przód a nie za siebie, by nie odcinać się od przeszłości, ale też nie żyć nią w pełni.

Ocena: 10/10! Bez kozery.

h1

The Nanny Diaries/Niania w Nowym Jorku.

luty 18, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Annie to młoda, ambitna studentka, która chce coś osiągnąć w życiu. Stawia sobie cele, ale wie, ile wymaga to poświęceń. Aby ukończyć studia, podejmuje pracę jako niania w bogatej nowojorskiej rodzinie. Szybko jednak się okazuje, że zajęcie, które miało jej pomóc, jest o wiele trudniejsze niż jej się wydawało. Wariacko śmieszne okoliczności sprawią, że dziewczyna odnajdzie się w nowej dla siebie roli, a swoich snobistycznych pracodawców nauczy, że szczęścia nie można kupić za pieniądze…

Obejrzałem go tylko i wyłącznie pod pretekstem Scarlett Johansson, która po raz kolejny niczym się nie popisała. Dostałem mizernej jakości filmik z denną i naiwną fabułą, który niczym się nie wyróżnia. Film bez charakteru i polotu. Wynudziłem się na nim, jak nigdy..

Ocena: 1/10

h1

Girl With a Pearl Earring/Dziewczyna z perłą.

grudzień 18, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Dziewczyna z perłą” próbuje rozwikłać tajemnicę jednego z najwspanialszych, a jednocześnie najbardziej zagadkowych obrazów holenderskiego mistrza Johannesa Vermeera.
Z powodu rodzinnej tragedii 17-letnia Griet (Johansson) jest zmuszona wstąpić na służbę do rodziny Vermeer. Między służącą a jej panem narasta zażyłość, co budzi zazdrość domowników i grozi skandalem, który może zniszczyć wszystkich.

To bajeczna historia, która urzeka kolorem, grą świateł i cienia, która ukazuje niby obraz, lecz tak naprawdę, obraz ukrytego piękna skąpanego w tajemniczości i soczystości koloru. Historia, którą widzimy wypełnia również wątek miłosny dwóch, jakże dalekich osób, którzy tak bardzo się różnią pod każdym względem, a jednak piękno i kolor, malownicza dusza ich przybliża ku sobie.
Fantastyczna rola Johansson. Fantastyczne zdjęcia, które są jakby następowanym po sobie kolejnym obrazem narysowanym pastelowymi farbami.. Bardzo mi się podobał!

Ocena: 9/10

h1

9 songs/9 piosenek.

grudzień 10, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Amerykanka Lisa przebywa na rocznym stypendium w Londynie. Na koncercie Black Rebel Motorcycle Club w Brixton poznaje Matta. Od tej chwili nie mogą bez siebie żyć. Ich związek jest pełen pasji, czułości i intensywnej erotyki. Rok później rozstają się na zawsze.

Jest to chyba najbardziej kontrowersyjny film 2004 roku. Budzi kontrowersje, szał przez swoją specyfikę, gdyż łamie wszelkie normy, tabu, utarte schematy; można rzec, że ociera się nawet o pornografię. Zachodzę w głowę, jakie reżyser miał przesłanie, poprzez ten film. Trudno jest mi tu wysnuć jakiś kontekst metaforyczny. Chyba, że porównamy wstawki czystej bieli Antarktydy, wielkiej przestrzennie i bezgraniczne pustej – podobnie jest z głównymi bohaterami, których życie można nazwać nader pustym, bezwartościowym.

Winterbottom stosuje prostą formę. Scenki z koncertu przeplatają się ze stosunkami seksualnymi, niezwykle wybitnymi, bo mamy tu wachlarz od stosunków waginalnych, po oralne.. Szczerze? Gdyby można było wyciąć wstawki muzyczne, wyszedłby z tego schematyczny pornol mizernej jakości.. No może, chwilowy, mimowolny zachwyt gry światła w jednej scenie, ale to nie wszystko.

Zdecydowanie nie polecam, jak już to serwuję półkę z nazwiskiem Jameson. W tym filmie nie ma co szukać. Poprzez bezpośredniość i brak lepszego przyłożenia, nie dostrzegam w nim nic konkretnego i ciekawego.

Ocena: 2/10.

h1

To my.

grudzień 7, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Matura – dla wielu najważniejszy moment w życiu. Sprawdzian wiedzy nie zawsze jednak idzie z parze z dojrzałością życiową. Dla bohaterów filmu “To my” przygotowanie do egzaminu to czas podejmowania ważnych kroków, z których konsekwencji nie zdają sobie sprawy. Beztroskie dzieciństwo Agaty i Widelca skończyło się dosłownie jednego dnia – gdy podjęli niefrasobliwą decyzję zdobycia w nielegalny sposób tematów maturalnych…

Beverly Hills po polsku. Piękni, bogaci, młodzi ludzie rzuceni w wir dorosłego życia, odpowiedzialnych sytuacji. Stary, dobry, polski film, wraz z sentymentalną ścieżką dźwiękową, którą wypełnia Myslovitz.

Ocena: 7/10

h1

Memoirs of Geisha.

grudzień 1, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Chiyo jest córka rybaka z małej wioski. Ojciec sprzedaje ją i jej siostrę do Kioto. Chiyo trafia do domu, w którym kształcą się kandydatki na gejsze, a Satsu zostaje umieszczona w domu publicznym. Bita i upokarzana Chiyo z trudem przystosowuje się do nowego życia. Mijają lata, a dziewczyna staje się jedną z najbardziej znanych gejsz w Japonii lat trzydziestych.

Film porusza dosyć interesujący temat, a mianowicie postać gejszy, które są mylnie utożsamiane z prostytutkami. Osobę gejszy, gra Chinka. Film jest bardzo udramatyzowany. Trzyma poziom. Warty obejrzenia, szczególnie jeśli ktoś lubi filmy traktujące o kulturze dalekiego wschodu.

Ocena: 7/10

h1

Wszyscy jesteśmy Chrystusami.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Zacznę od tego, że mimo, iż konwencja tego obrazu jest bardzo zbliżona do “Dnia Świra”, to paradoksalnie, nie jest to komedia. Jest to obraz rzeczywistości, który jest ukazany w dramatycznym ujęciu, często też ironicznym, gorzkim. Ten film jest swoistą głębią.

Wydaję mi się, że Koterski miał na celu ukazać, to iż w każdym z nas jest Chrystus i to od nas zależy, czy przejdziemy przez życie godnie cierpiąc, czy też pójdziemy łatwiejszą drogą i będziemy uciekać od swoich problemów nie tylko do alkoholizmu, ale też do samobójstw, czy narkotyków.. ogółem ludzkich słabości. Wystarczy zwrócić uwagę na nieprzemijający motyw korony cierniowej, czy też niesienie krzyża przez Chrystusa.. Jego postać powinna stanowić drogowskaz dla życia człowieka.

Twórca tego filmu porusza problem nieprzestrzegania dekalogu. W filmie da się zauważyć nawiązanie do IV, V i VII przykazania. Często bywa tak, że zapieramy się, że żyjemy zgodnie z dekalogiem, ale tak nie jest, wtedy oszukujemy samych siebie i niekiedy ranimy innych, w ogóle o tym nie wiedząc, bo zazwyczaj jesteśmy zaślepieni własnym egoizmem.

Poza tym, na przykładzie alkoholizmu reżyser starał się ukazać niejako “zezwierzęcenie” ludzi, którzy są pozbawieni uczuć wyższych (filmowe “miau-miau” i “hau-hau”), czy też głos, który nakazywał Adasiowi zamordowanie własnego syna, przez co niekiedy przekraczają granicę moralności.

Jeśli chodzi o całość filmu “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, to jak już na początku wspomniałem jest to film, bardzo głęboki, poruszający, zmuszający widza do refleksji a także posiadający wymiar teologiczny. Jest to jeden z filmów, które są ciężkie w odbiorze, ale z drugiej strony nie pozwalają odbiorcy odejść na moment; zmuszają go do pozostania do końca. Na pochwałę zasługuje gra aktorska w wykonaniu Andrzeja Chyry i Marka Kondrata.

Dzieło Marka Koterskiego pozostawia iskierkę nadziei na ludzkie problemy, rozterki. Tą iskierką czy też płomykiem jest.. miłość. Nakazuje nam byśmy szli za głosem serca, bo tylko dzięki niej możemy zwyciężyć. Wskazuje na to choćby scena na wysypisku śmieci, gdy Adaś znajduje wyrwaną kartkę z Pisma Świętego, w której jest fragment “Hymnu o miłości”.

Szczerze polecam, choć nie każdemu musi się podobać. Wydaję mi się, że jest/będzie to chyba najbardziej wartościowy polski film tego roku. Mam nadzieje, że ta krótka refleksja zachęci aniżeli zniechęci was do obejrzenia tego filmu.

Ocena: 9/10

h1

Jabłka Adama.

listopad 29, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Do wiejskiego kościółka przybywa w ramach resocjalizacji neofaszysta Adam. Ivan, miejscowy pastor, który opiekuje się skazańcami ma specyficzne podejście do bliźnich. Proponuje Adamowi, by zrobił coś dobrego dla innych. Pierwszym zadaniem przybysza ma być upieczenie szarlotki. Jabłka musi zerwać sam z jabłoni rosnącej przed kościołem. Kiedy ptaki, robactwo a nawet pioruny niszczą drzewo, pastor wierzy, że to Szatan wystawia ich na próbę…

Uwielbiam filmy, które pozostawiają po sobie nutkę refleksji.. Ten, taki właśnie jest. Jakoś do tej pory nie miałem styczności z kinem duńskim, bynajmniej nie przypominam sobie żadnego tytułu. Pierwsze na co należy zwrócić uwagę to przewrotność filmu. Film śmieszy, przeraża, wprowadza nas w konsternację, zmusza do myślenia.. Co do humoru, to czasem można było odczuć humor przesadzony, coś w stylu ‘czarnego humoru’, ale to i tak nie popsuło całej kompozycji. Z takich mniej pozytywnych aspektów, to była taka mała przewidywalność filmu. W pewnych momentach było bardzo łatwo odgadnąć dalsze losy.. To tak nawiasem.

Tematyka filmu porusza kwestię wiary, kwestię dobra i zła.. Otrzymujemy to pod przykrywką biblijnej symboliki, budujących morałów. Właśnie, co do morału, to okazuje się, że w każdym człowieku tkwi dobro, nawet w tym najgorszym, ale cyt.:”..ci którzy szukają wszędzie tylko zła, na pewno je znajdą..”.

Bardzo specyficzny klimat. Intrygujący groteskowy humor. Absurd pełną gębą. Mądrość i refleksja.

Jak najbardziej polecam.

Ocena: 10/10

h1

Za ile mnie pokochasz?

listopad 29, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Takie pytanie zadaje we francuskiej komedii włoskiej piękności Monice Bellucci, grającej Danielę, panienkę lekkich obyczajów, ozdobę paryskiego placu Pigalle starszawy Francois (Bernard Campan), na oko niczym nie wyróżniający się facet. Jednak mężczyzna jest szczęściarzem, właśnie wygrał mnóstwo pieniędzy na loterii. Chociaż na jego pieniądze “leci” wiele kobiet, on chce mieć tylko jedną – Danielę. Proponuje jej czysto biznesowy układ: będzie jej płacił 100 tysięcy euro za każdy miesiąc przeżyty z nim. Daniela przystaje na to, jednak jeszcze nie wie, że nie tak łatwo jej porzucić opiekuna Charly’ego (Gerard Depardieu), faceta w nienagannie skrojonym garniturze, który jednak nie zawaha się przed użyciem siły. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że Daniela powoli zaczyna darzyć swojego klienta uczuciem…

Chylę czoło dla Pana Bliera za wspaniałe widowisko, jakim jest “Za ile mnie pokochasz?”. Od niedaleko oglądanej ostrej rzeźni w “Wzgórza mają oczy” brakowało mi czegoś głębszego, wymagającego zastanowienia.. Francuski film, “Za ile mnie pokochasz” w pełni zaspokoił moje oczekiwania.

Do obejrzenia tego filmu skusiła mnie sama postać Monici Belluci. Po mimo tego, dostałem coś więcej – świetne francuskie kino. Opowieść ta z jednej strony ma wydźwięk moralno-obyczajowy, z drugiej jest lekko groteskowa. Z jednej strony porusza, z drugiej – bawi. Wodzi nas za nos.

Genialna rola głównej trójcy: Bellucci, Campan i Depardieu. Kapitalna muzyka, nadająca urok całemu filmowi. Bomba! Coś dla tych, którzy lubią kino z pieprzykiem.

To nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.. :)

Ocena: 10/10