Archiwum kategorii ‘Dramat’

h1

Cinema Paradiso.

kwiecień 5, 2008

Cinema Paradiso opowiada historię znanego włoskiego reżysera Salvatore (w tej roli Jacques Perrin), który po latach powraca pamięcią do czasów dzieciństwa spędzonego w małym sycylijskim miasteczku. Salvatore (Toto), przyjaźni się z miejscowym kinowym operatorem Alfredo (Philippe Noiret), który wprowadza chłopca w magiczny świat ruchomych obrazków.

Zawarta jest również w tym filmie historia biednego, włoskiego miasteczka, w którym jedyną rozrywką jest kino. Tłumy biednych i bogatych widzów kina, doprowadzają do groteskowych sytuacji. Jest częścią ich życia, bez niego nie mogą się obejść, co doprowadziło do nerwowych reakcji mieszkańców. W kinie ludzie żyją, nie siedzą przynudzeni czarno białym filmem, co rusz Tornatore przedstawia nam zabawne sytuację w kinie, choćby karmienie piersią dziecka czy żywe reakcję publiczności związane z fabułą filmu.

W filmie można również dostrzec wątek miłosny z Eleną, który według mnie był aż nadto przerysowany. Również można wyróżnić dwa rodzaje miłości w tym filmie: do kobiety i do ojca.

Ważną częścią filmu jest muzyka Ennio Moricone, która staje się nieodłącznym elementem filmu.

Film ten jest symbolem historii kina, ponieważ w filmie ksiądz pierwszy oglądał premierę filmu i wycinał sceny pocałunków, tak samo jak we wczesnych latach kino było cenzurowane przez kościół. Kiedyś kino miało znaczenie dla ludzi, symbolem tego jest tłum ludzi, który żywo reagował oglądając film, jednak z czasem to kino upadło i musi uznać wyższość nad TV (wzruszająca scena wyburzenia Kina Paradiso).

Według mnie każdy powinien choć raz w życiu ujrzeć dzieło Tornatore, nie tylko ze względu na rankingi, ale dlatego iż jest pełen emocji. Doza humoru jest przeplatana z dozą smutku. Jestem pewien, że każdy zapamięta scenę końcową w tym filmie…

Ocena 10/10

(gościnnie thirtyseconds)

h1

Tylko jedna noc.

kwiecień 4, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Tylko jedna noc to intymna historia Ewy i Cykora, którzy zaraz po wyjściu z klubu pragną spędzić niezobowiązującą, szaloną noc. On – wodzony za nos kokieterią i kipiącym seksapilem jej. Ona – zmysłowa, piękna, pragnąca utopić się w hedonistycznej rozkoszy. To jedna przykrywka, która demaskuje prawdziwe twarze głównych bohaterów. To odkrycie ludzi zagubionych, zakrywających swoje prawdopodobne oblicze złudną maską, która spada, gdy kurtyna życia zamyka przedstawienie.

Ten film, to skrawek świata młodych ludzi, często niezdecydowanych, szukających samych siebie. Maximum treści przy użyciu minimum środków. Duet Wieczorkowski i Milka van der Milś. Takiej pary się nie zapomina. Świetna gra. Jeszcze lepszy film off-owy. Nie trzeba dużo, by pokazać wiele o ludziach – aktorach, którzy grają swoje role na deskach teatru życia…

Ocena: 9/10

h1

Requiem dla snu (2000)

marzec 31, 2008

Wstrząsająca opowieść o czwórce bohaterów z Brooklynu, którzy w pogoni za realizacją swoich marzeń odbywają podróż w głąb piekła uzależnień. Ucieczka od rzeczywistości kończy się dla rozprowadzającego narkotyki Harry’ego, jego uzależnionej od pigułek na odchudzanie matki, Sary, pogrążonej w nałogu dziewczyny, Marion, i najlepszego przyjaciela, tragedią. Każdy z nich, nie mogąc sobie poradzić z chaosem otaczającego ich współczesnego świata, popada w uzależnienie od narkotyków, słodyczy, czy telewizji. “Requiem dla snu” to hipnotyczna opowieść o tęsknocie za miłością, życiu w iluzji, kłamstwie i zjawisku uzależnienia.

Darren Aronofsky stworzył wybitne dzieło, które zostanie chyba zapisane do kanonu najlepszych filmów wszechczasów. Film naprawdę miesza w głowie, pokazuje bezgraniczne dążenie do realizowania własnych pragnień oraz skutków wszelkiego rodzaju nałogów. Każda osoba mająca nałóg wszelkiego rodzaju, choćby telewizja czy słodycze, prowadzi siebie na samo dno, jednocześnie stając się ich sensem życia. Widzimy kolejno części upadku głównych bohaterów, choćby więzienie czy choroba psychiczna.

Jared Leto wcielając się w rolę Harego Goldfarba zagrał swoją życiową rolę. W żadnym swoim kolejnym filmie nie zdołał tak zagrać jak w Requiem. Harry i Marion darzyli się wzajemną szczerą miłością, ich wspólne planowanie przyszłości zakończyło się jedynie ćpaniem. Przez co nie tylko niszczyli siebie, ale także swój związek. Matka Harrego już na samym początku sprawiała osoby umysłowo chorej.

Ciekawym efektem filmu był bardzo szybki montaż, który sprawiał iż w pewien sposób czuliśmy się jak bohaterzy filmu. Jak również klimat i kolorystyka filmu są bardzo ważnym elementem, przeważający kolor ciemnoniebieski sprawia iż czujemy niepewność.

Muzyka w tym filmie zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pełna grozy, niepewności, strachu.

Według mnie każdny szanujący się kinoman powinien zobaczyć owe dzieło. Ciągłe napięcie i szybki montaż buduje fabułę filmu, od którego nie można oderwać wzroku. Jest to bardzo wartościowe kino, dające do myślenia i refleksji nad swoim życiem.
Ocena 10/10
h1

Cinema Paradiso (1988)

marzec 30, 2008

Cinema Paradiso opowiada historię znanego włoskiego reżysera Salvatore (w tej roli Jacques Perrin), który po latach powraca pamięcią do czasów dzieciństwa spędzonego w małym sycylijskim miasteczku. Salvatore (Toto), przyjaźni się z miejscowym kinowym operatorem Alfredo (Philippe Noiret), który wprowadza chłopca w magiczny świat ruchomych obrazków.

Wzruszający film Tornatore, w którym przedstawiona jest przyjaźń, małego chłopca zafascynowanego kinem, z podstarzałym operatorem. Alfredo prowadzi go przez świat kina, zaś w późniejszych latach, gdy Alfredo traci wzrok, Toto prowadzi go przez życie, świat ciemności. Przez swoją różnice wieku ich relację można określić jako ojciec i syn. Salvatore traktuje Alfredo jak swojego nauczyciela, mistrza.

Zawarta jest również w tym filmie historia biednego, włoskiego miasteczka, w którym jedyną rozrywką jest kino. Tłumy biednych i bogatych widzów kina, doprowadzają do groteskowych sytuacji. Jest częścią ich życia, bez niego nie mogą się obejść, co doprowadziło do nerwowych reakcji mieszkańców. W kinie ludzie żyją, nie siedzą przynudzeni czarno białym filmem, co rusz Tornatore przedstawia nam zabawne sytuację w kinie, choćby karmienie piersią dziecka czy żywe reakcję publiczności związane z fabułą filmu.

W filmie można również dostrzec wątek miłosny z Eleną, który według mnie był aż nadto przerysowany. Również można wyróżnić dwa rodzaje miłości w tym filmie: do kobiety i do ojca.

Ważnym elementem filmu jest muzyka Ennio Moricone, która staje się nieodłącznym elementem filmu.

Film ten jest symbolem historii kina, ponieważ w filmie ksiądz pierwszy oglądał premierę filmu i wycinał sceny pocałunków, tak samo jak we wczesnych latach kino było cenzurowane przez kościół. Kiedyś kino miało znaczenie dla ludzi, symbolem tego jest tłum ludzi, który żywo reagował oglądając film, jednak z czasem to kino upadło i musi uznać wyższość nad TV (wzruszająca scena wyburzenia Kina Paradiso).

Według mnie każdy powinien choć raz w życiu ujrzeć dzieło Tornatore, nie tylko ze względu na rankingi, ale dlatego iż jest pełen emocji. Doza humoru jest przeplatana z dozą smutku. Jestem pewien, że każdy zapamięta scenę końcową w tym filmie (jednak nie będę zdradzał ;) ).

Ocena 10/10!

h1

Meet Joe Black/Joe Black.

marzec 24, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Zamożny magnat prasowy – Bill Parrish (w tej roli rewelacyjny Anthony Hopkins) osiągnął w życiu wszystko – ma dwie kochane i kochające córki, niemały majątek, oddanych przyjaciół… właśnie zbliżają się jego 65 urodziny, gdy zjawia sie u niego człowiek – młody przystojny…

Bardzo wysublimowane kino. Niezwykle wciągający film, który ogląda się jednym tchem. Na pozór tajemniczy, ale i refleksyjny. Chyba nie da się nie wspomnieć o wspaniałej grze filmowego trio: Pitt, Hopkins i Forlani. Pitt, jako śmierć tworzy ciekawą postać. Nadwyraz spokojną i opanowaną. Interesująca koncepcja wtapiania się osoby z poza światów w świat aktualny. Budzi to pewne refleksje, zastanowienie nt. życia po śmierci.

Ponadto, “Joe Black” przekazuje pewne prawdy uniwersalne – choćby takie jak miłość znajdująca różne drogi: ojcowska, mężczyzny do kobiety. Czy chociażby nieuchronność i nieubłagalność śmierci.

To film piękny, przemyślany i solidnie wykonany. Końcówka trochę przydługa, i zbyt przelukrowana i posypana efekciarskimi fajerwerkami. Reszta ma się dobrze. Finezyjne kino z przepiękną, patetyczno-liryczną ścieżką dźwiękową.

Ten film trzeba zobaczyć.

Ocena: 8/10

h1

Interview/Wywiad.

marzec 23, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Autorskie dzieło Steve’a Buscemi’ego, to hołd złożony holenderskiemu reżyserowi Theodor’owi Van Gogh’owi, doświadczonemu artyście, który zginął z rąk fanatyka – muzułmanina. Prawnuk znanego nam artysty słynął z krytyki muzułmańskiego środowiska a powyższy film jest jedną z triady wybitnych filmów stworzonej właśnie ku jego pamięci.

“Interview” rozpoczyna się niepozornym, pospolitym wywiadem, który ma za zadanie przeprowadzić niedoceniony, doświadczony korespondent wojenny Pierre Peters (Steve Buscemi) z wyjętą, dopiero co z tabloidowej okładki, “Katyą” (Sienna Miller), którą wybija z tłumu skandal i nieprzeciętny wdzięk.

Od razu widzimy obraz rozmowy. Obie postaci zachowują się niczym dwa magnesy o takich samych biegunach, które odpychają się wzajemnie. Pierre nie oszczędza sobie. Wali cynizmem od stóp do głów, nie pozostawiając na pseudoartystce suchej nitki. Jest pewny siebie i rządzi się swoją pychą. Katya natomiast sprawia wrażenie pustej laleczki, która zdobywa sukces i miejsce na podium sceny medialnej dzięki prezencji. Z początku rozmowa się nie klei, pytania zadawane przez korespondenta nie są przyjmowane. Dalej, dysputa zjeżdża z toru, jedzie po bandzie… i zaczyna się gra. Gra wpisująca się, niczym w konwencję teatralną. Gra słów, która ma na celu ośmieszenie, zbycie, wprowadzenie w błąd drugą osobę. Między słowami widzi się ironię, sarkazm, flirt, fałsz… Wywiad lawiruje między wszelkimi możliwymi emocjami: złości, płaczu, rozgoryczenia, powagi, która niczym karuzela kręci się co raz to szybciej, nie znajdując consensusu.

Zaletą filmu Buscemi’ego jest swoisty minimalizm bijący z każdej sfery, bo i z przestrzeni (film rozgrywa się głównie w mieszkaniu aktorki), aktorstwa (dialog między dwoma osobami), muzyki, która jest jedynie małym akcentem. Naszą uwagę przykuwa zwykła rozmowa, będąca odkryciem dla nas… Odkrywamy coś nieprzewidywalnego.

Tytułowy wywiad będący w momencie szczytowym – to znaczy demaskujący wszelkie najskrytsze tajemnice obojga. Okazuje się jedynie grą masek. Profesjonalizm sprowadza się do padołu. A quasi-artyzm staje się w pełni sztuką.

Niesamowite są dialogi. Są bogate i wysmakowane; są odbijaniem piłeczki, ciętą ripostą, mieszanką twardego cynizmu i anemicznej spazmy.

Steve Buscemi tworzy dzieło stężone i przemyślane. Do tego stopnia, że widz jest przez cały czas omamiany a na końcu staje do góry nogami jako gest podziwu. Jest to zwierciadło ludzi przybierających maski dla osiągnięcia swoich celów. Przybierają różne twarze: cyniczne, kokieteryjne, pełne kłamstwa, nie tyle w świecie medialnym ile tym poza nim. Inteligentny film o ludzkiej tożsamości. Gra aktorska na bardzo wysokim poziomie. Buscemi pokazał klasę, a Miller rośnie w oczach i nie jest wcale w tyle. Duże oklaski!

Ocena: 9/10

h1

Four brothers/Czterej bracia.

marzec 22, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Czterej adoptowani bracia łączą swoje siły by pomścić śmierć przybranej matki, która ginie podczas napadu na sklep spożywczy. Lekceważąc policyjne nakazy cała czwórka przewróci do góry nogami swoją dzielnicę Detroit szukając osoby, która zleciła to brutalne zabójstwo. Podczas tych poszukiwań, zostawiając po sobie krwawe ślady, wszyscy z braci zdadzą sobie sprawę, że łączy ich coś więcej niż tylko więzy krwi.

Jeśli liczysz na czysto niezobowiązujące sensacyjne kino, to “Czterej bracia” są idealnym typem. Motywem przewodnim jest zemsta na brudnych draniach. Z lekka wybija się ponad przeciętność takimi nazwiskami jak: Wahlberg czy Andre 3000. Nie jest źle: jest akcja, są pościgi, dobre dialogi, jest suspens. Podoba mi się.

Ocena: 7/10

h1

Komornik.

marzec 22, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Feliks Falk przedstawia nam wycinek z historii pewnego Komornika – Lucjana Bohme (Andrzej Chyra), którego tłem są polskie realia. Ten film zasługuje na zainteresowanie.

Dlaczego?

Choćby na zarys postaci tytułowego komornika. To człowiek bezwzględny, nie mający krzty wrażliwości, machający świstkiem z nakazem prawnym, jako narzędziem swojej pracy. To istota bezduszna acz wielce ambitna. Zdeterminowana i dążąca do celu za wszelką cenę. Nie znająca litości i błagania. Potrafi odbierać nawet cały dorobek życia za zaległe długi. Liczy się tylko praca i prawna poprawność. Poza tym romansuje z femme fatale Anną (Małgorzata Kożuchowska), która jest pazerna na awans.

Andrzej Chyra świetnie wypada w ’skórze’ komornika. Tworzy twardo stąpający po ziemi wizerunek człowieka pozbawionego wszelakich wyrzutów sumienia w realizacji swoich ambicji kosztem cierpienia innych.

Feliks Falk dostał fajne ‘ciasto’ na film, a dostaliśmy zakalec. Do momentu diametralnej metamorfozy oglądamy świetny dramat polski. Potem nie przemawia do mnie natychmiastowa zmiana w zachowaniu komornika (podobna sytuacja w “Mieście gniewu”), która polega na filantropijnym rozdawaniu pieniędzy potrzebującym. Otaczający się skorumpowanym, zakłamanym i ściśle prawnym światkiem – przez swoiste nawrócenie chce zmienić świat. Wybija się z całego tego bagna, jakby nigdy nic… Znika dystans między komornikiem a “ofiarą” egzekucji. Najtrudniejszą rzeczą w tym wszystkim było właśnie ujęcie tej przemiany ze ‘złego w dobrego’. Trochę spalił dobrze rozkręcający się nielekki dramat, bo prawdę mówiąc ludzie nie zmieniają się z dnia na dzień. Nie przemawia do mnie zbyt pospolite potraktowanie metamorfozy.

“Komornik”, to mocny film, który broni Andrzej Chyra ze swoją główną rolą. Nie jest zły, ani nie najlepszy, choć na pewno godny obejrzenia.

Ocena: 6/10

h1

Romeo and Juliet/Romeo i Julia.

marzec 22, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Mamy tu do czynienia z uwspółcześnioną adaptacją, która jakby tak miała być nową miksturą zmieszania współczesności z czasami szekspirowskimi.

Bombowe przedstawienie kostiumów, tła, scenografii współczesnego Meksyku, jako sceny, na której swoje role odgrywają członkowie rodów Montekich i Capuletich.

Bajeczna, kolorowa i magiczna historyjka, w której rozpromienione fajerwerki na niebie rażą wtopione w obraz oczy. Ciekawy eksperyment acz wykonanie – niezbyt dobre. Role DiCaprio jako Romea i Claire Danes – tytułowa Julia, niczym specjalnym się nie wyróżniają. Baz Luhrmann z perełki literackiej tworzy pospolity melodramat jakich niemało. Sam zabieg poezji mówionej wprowadza zgrzyt pomiędzy współczesnym światkiem.

Jedynie muzyka i kostiumy zasługują na uwagę, ale to tylko powierzchowna otoczka, która ładnie świeci a w środku jest pusta.

Na jeden raz.

Ocena: 5/10

h1

The Passion of Christ/Pasja.

marzec 22, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Komercyjna prowokacja czy artyzm?

Autorska wizja Gibsona jest ogromnym wyzwaniem. Z tego względu, iż jest poddana ogromnej wrażliwości rzeszy katolików. Musi być wolna od wszelakich biblijnych uzupełnień czy apokryficznych opowiastek.

Wstrząsający obraz 12 godzin Chrystusa niezwykle porusza odbiorcę. Potęguje to wyrazista, naturalistyczna charakteryzacja, bez żadnych upiększeń czy idealizacji. Postać Chrystusa (James Caviezel) jest przedstawiona z perspektywy człowieka i dla człowieka. Cechą wyróżniającą filmu jest ujmowanie wydarzeń z dużym pokładem realizmu i sadyzmu, co skutkuje to prawdziwością i namacalnością.

Mel Gibson stworzył dzieło przemyślane, które powinno być interpretowane przez każdego indywidualnie. Wydaje mi się, że nie ważna jest tu gra Caviezel’a czy poprawny doloryzm Marii Magdaleny (Monici Belucci) a odkrycie sensu życia i śmierci Chrystusa.

Piękny i niezwykle poruszający…