Kamera wprowadza nas w bajeczną historię, w której głównymi bohaterami są pingwiny – niepozorne stworzonka, które cieszą oko swoim pieszczotliwym i puchatym wyglądem. Odkrywamy coś więcej, odkrywamy ciężką wędrówkę, jaką muszą przebyć, po to by przeżyć, po to by przedłużyć istnienie gatunku. Największym wrogiem dla nich będą lody Antarktyki – niebezpiecznego i kruchego kontynentu. Ich życie będzie determinowane przez głód, będzie walką o przetrwanie.
“Marsz Pingwinów”, to nie jest pospolity film dokumentalny (doceniony Oscarem), to przedstawienie części natury przez pryzmat cech ludzkich, co rodzi twór piękny, niesamowity, oddziałujący na emocje człowieka. Mamy tu zderzenie majestatu zimnych lodów z małym elementem natury, jakim jest pingwin. Zawsze gdzieś zepchnięty, żyjący na odludziu quasi-ptak w tym filmie wyniesiony jest na wysoką pozycję.
Wspaniałe widowisko ze świetną muzyką!
Ocena: 9/10








