Archiwum kategorii ‘Akcja’

h1

Hitman.

marzec 9, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

“Hitman”, to ekranizacja gry o tym samym tytule. W momencie, gdy zrodził się pomysł przeniesienia gry na ekran, wszyscy zagorzali fani zacierali ręce i z niecierpliwością czekali na efekt.

Film Xaviera Gensa jako film akcji – sprawdza się, lecz oczekiwałem raczej wiernej kopii gry, wraz z jej trzonem i podstawowymi założeniami. Pokrótce: Dobrze wyspecjalizowany agent 47 zostaje wplątany w aferę polityczną a następnie zostaje poszukiwany przez Interpol i tajną rosyjską policję… Główną rolę Agenta 47 odgrywa Olyphant, który sprawia wrażenie mordercy o twarzy dziecka. To nie ta sama postać, którą można spotkać w klimatycznej grze. Tu mamy kolesia, który po prostu słabo zagrał swoją rolę. Litościwy, ulegający Nice (Olga Kurylenko), robiący łubu-dubu za dziesięciu. To nie jest silent – assasin, jaki znam… Brakuje tu aktów mordu z ciszą i chirurgiczną precyzją. W filmie widzimy giga-rozpierduchę, którą można spotkać w każdym innym – lepszym filmie akcji. Ogromny zawód za klimat i brak przyłożenia się. Druga sprawa, zahaczyłem o wątek z lekka miłosny, który w ogóle nie pasuje do “Hitmana” bezwzględnego człowieka-maszynę z kamienną twarzą, który w sposób solidny wykonuje swoje polecenia. Kolejny element burzący pożądany stan rzeczy.

Plusem może być to, że widz się nie nudzi. Na jednym bezdechu ogląda film, bez ziewnięć. Ale takich produkcji jest mnóstwo. Dodatkowo walorem mogą byc zdjęcia Petersburga, które robią wrażenie. Inne pozytywy? Kategoria “R” – kipiący ze wszystkich stron brutalizm. Nic poza tym… “Hitman” jest wtórnym przykładem produkcji z dobrym materiałem na film, lecz źle wykorzystanym i rozporządzonym.

Ocena: 5/10

h1

Cloverfield/Projekt:Monster.

luty 9, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

W przeddzień wyjazdu do Japonii, Rob (Michael Stahl-David) widzi w zorganizowanym dla niego przez przyjaciół przyjęciu pożegnalnym, możliwość wyznania uczuć i ostatecznego uporządkowania spraw. Jego plan przybiera jednak niespodziewany obrót w chwili, kiedy następuje seria gwałtownych wstrząsów. Uczestnicy przyjęcia zastygają w miejscu oglądając wiadomości informujące o trzęsieniu ziemi, po czym pędzą na dach starając się przyjrzeć zniszczeniom. Na horyzoncie eksploduje kula ognia. Gaśnie światło. Zamieszanie ustępuje miejsca panice, a goście przepychając się w ciemnościach wybiegają na ulicę. Pośródkrzyków i nieludzkiego ryku, Rob i jego przyjaciele przemierzają miasto opanowane przez coś z innego świata… Coś przerażającego i potwornego…

Film w miarę upływu czasu co raz to bardziej się rozkręca. Z początku mamy prowizoryczną imprezkę, gdzie jednemu z gości zostaje powierzone ‘wielkie’ zadanie nakręcenia imprezy. Zapoznajemy się z generalnymi postaciami. Widzimy intrygi. Dowiadujemy się nowinek.. w pewnym momencie akcja leci “na łeb na szyję”, w której głównym celem jest walka o przetrwanie i ucieczka przed niebezpieczeństwem. Pierwsze, co się rzuca na twarz podczas seansu, to klimat, który dzięki kręceniu z ręki nadaje całości przeogromny realizm i sprawia, że widz czuje się jak naoczny świadek wydarzeń rozgrywających się tuż przed nim. Emocje i brak wytchnienia z dynamiczną akcją – in plus.

Matt Reeves wali trochę schematem, bo znamy to już z “Blair Witch Project”, gdzie główni bohaterowi w wielkiej paranoi biegają wkoło i wrzeszczą wniebogłosy. Ta konwencjonalizacja sprawdza się w Cloverfield’zie. Widz czuje się jak jeden z głównych bohaterów, jest mały i spanikowany wobec ogromu zagrożenia. Widzi to, co widzą bohaterowie. Bez żadnych upiększeń i idealizacji.

Ale jakby nie da się nie odczuć, tego amerykańskiego heroizmu. Jakby to naiwne.. i oklepane. W szczególności, kiedy jeden z głównych bohaterów próbuje ratować swoją miłość, którą nie docenił, a następnie znajduje ją po licznych przeszkodach, która ocknięta budzi się z prętem w plecach i.. nadal żyje. Potem mamy scenę z helikopterem, gdzie po zderzeniu się z ziemią – wszyscy żyją.. Ciekawa koncepcja kreatur, która chyba nigdzie nie występuje w takiej formie. Fantastyczna kompilacja różnych gatunków różnych stworzeń.

Kino nastawione wyłącznie na rozrywkę. Po mimo naiwności i momentami lekkiej cudowności, to da się poczuć lekki powiew świeżości z amerykańskiej tłoczni. Domeną Cloverfielda jest charakter paradokumentu i ten nadmierny pęd akcji. Dla oczekiwanego efektu, film do obejrzenia wyłącznie w kinie.. żadne tam oglądanie na ekranie przy kolacji!

Ocena: 7/10

h1

I am legend/Jestem legendą.

styczeń 19, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Adaptacja kultowej powieści Richarda Mathesona o tym samym tytule. Robert Neville to ostatni człowiek żyjący na Ziemi… Wszyscy inni zamienili się w wampiry, które dziko pragną krwi Neville’a. W dzień Neville tropi i zabija śpiące wampiry, chroniące się w zrujnowanych budynkach. Kiedy nadchodzi noc zamyka się w domu i wyczekuje momentu wejścia słońca. Ten schematyczny “rytuał” powtarza z dnia na dzień. Pytanie tylko jak długo?

“28 tygodni później w wersji light”

Stwierdzam, że film jest niezły. Na uwagę zasługuje ciekawa koncepcja opuszczonego miasta. Chaszcze traw, miasto zamieszkane przez zwierzęta, ptaki lawirujące między wieżowcami – miasto zamienia się w dżunglę, w której Neville musi przetrwać. Najbardziej wybija się z tego filmu klimat, który tworzy się w chwili znalezienia się w środku miasta. Jest napięcie, jest niepokój.

Jest wszystko, jak to w amerykańskich papkach bywa. Były śmieszne akcenty. Było i smutno. A wszystko przykryte otoczką efekciarstwa, którego jakby trochę mało było (film wysoko budżetowy!). Co do gorzkich elementów, to zdecydowanie komputerowe ujęcie mutantów. Razi przeogromnie. Otwierający paszcze są wyciągnięci jakby z “Mumii”, następnie, skaczący po blokach, to jakby motyw ze “Spidermana”. To już było. Film nie pokazuje nic nowego, bo tak naprawdę to już było. Momentami wali emocjami po gębie, ale tak jakby nic poza tym.. Poprawnie zagrana rola Will Smitha. Dobry odmóżdżacz na koniec dnia.

Ocena: 6/10

h1

Twister.

grudzień 31, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

W Oklahomie spodziewany jest potężny huragan. Dwie konkurujące ze sobą grupy naukowców chcą zbadać to zjawisko. Kto zrobi to pierwszy zyska sławę, ale zadanie to nie należy do łatwych, a wiąże się z ogromnym ryzykiem. Jo Harding kierują grupą uniwersyteckich naukowców, jej rywal dr Miller finansowany jest przez wielkie koncerny.

Całkiem przyjemnie się go ogląda. Tornado, które skutkuje totalną demolką. Lubię takie filmy katastroficzne, a w szczególności, kiedy zostają dobrze i przejrzyście zaprezentowane. Żywioł, wobec którego człowiek jest nieuchronny. Miło było zobaczyć Helene Hunt, która całkiem dobrze wypadła w swojej roli. Polecam! Nie tylko dla samych efektów!

Ocena: 8/10

—-

Film uważam za bardzo udany. Szczególnie zaimponowały mi efekty specjalne. W idealny sposób przedstawione zostało zjawisko tornada. Gra Helene Hunt – rewelacyjna! Mówi o tym, że w nawet najgorszych sytuacjach życiowych, można dążyć do celu. Pokazuje upór i nie poddawanie się w dążeniu do celu.

Ocena: 9/10

(magdus204)

h1

Armageddon.

grudzień 26, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Naukowcy odkrywają, że do Ziemi zbliża się
wielki asteroid. Katastrofie może zapobiec wyprawa promu kosmicznego, którego załoga dokona desantu i zdetonuje ładunki nuklearne. Szefem misji zostaje geodeta, specjalista od wierceń
naftowych.

“Armageddon”, to chyba najbardziej wyróżniający się film o zbliżającej się zagładzie świata. Delektowanie się tym filmem, to czyste zajadanie się efekciarstwem zmieszanym z dobrą obsadą, z dramatycznym klimatem, który sprawia, że trzeba ku pamięci i heroizmowi Ameryki wycisnąć jednak tą łezkę wzruszenia.. no i po uformowaniu się tego wszystkiego, dostajemy jednolitą postać czystej rozrywki, która zachwyci niejeden raz. Aż chciałoby się go zbesztać w błocie i wysmarować go z każdej strony za schematyczny patos i monumentalizm działań i zachowania Amerykanów, za flagę, za pomnik ku wybitnym zasługom.. No, ale to się łyka, i to się podoba. Dajmy na to, scenę poświęcenia dla ludzkości jednego istnienia, jakim jest Bruce Willis, i te jego pożegnanie z córką – mimowolnie gula pojawia się w gardle, i jakoś tak smutno.. To się podoba. Dobry film, jako swoista rozrywka, zabawa, chwila odetchnienia od ogólnego zmęczenia, zamętu, przy którym drętwo je się popcorn.. Bez kozery można powiedzieć, że Bay stworzył kawał dobrego kina akcji. Nie pogardzisz.

Ocena: 8/10

h1

Kill Bill.

grudzień 21, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Zdradzona i pozostawiona na pewną śmierć Panna Młoda, niegdyś należąca do elity płatnych zabójców, budzi się po 4 latach ze śpiączki. Postanawia zemścić się na Billu, człowieku, który ją wystawił i próbował zabić. Droga do słodkiej zemsty nie będzie łatwa, bo po drodze musi ‘zneutralizować’ bezwzględnych wspólników Billa…

Powiem tak. Jako zagorzały fan Tarantinowskiego kina, film mnie z lekka.. przynudzał. Dostałem trochę mały niesmak, niedosyt, ale nie mówię, że jest źle. Fabuła – standardowo. Porąbana, strywializowana, prosta – na temat. Trup ścieli się gęsto. Krew tryska strumieniami na wszystkie strony. Film jest zetknięciem się z japońską kulturą oko w oko. Pierwsza połowa – flacuny z olejem, ale im dalej, tym szybciej, tym bardziej zaczyna się kręcić koło napędowe Quentina. Efekciarskie pojedynki robią wrażenie, choć bez przesady – kicz momentami był przereklamowany i jakby wymuszony. Ostania scena pojedynku bardzo mi się podobała – śnieżna sceneria tworzy klimat. Uma – dobrze się spisała. Dało się wyczuć nosem japońskie akcenty. Ten film kipi akcją, która nie daje chwili wytchnienia. Idzie od trupa do trupa, od krwi do krwi. Średnio mi się widzi, choć liczyłem na więcej – nie omieszkam obejrzeć drugiej części.. Dzięki iście zagadkowemu zakończeniu.

Ocena: 6/10

h1

60 sekund.

grudzień 10, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Randall “Memphis” Raines porzucił przestępcze życie już dawno. Teraz jednak nie ma wyboru. Aby ocalić młodszego brata musi powrócić do tego w czym osiągnął prawdziwe mistrzostwo i stał się legendą, czyli do kradzieży samochodów. Memphis zbiera swoich dawnych kumpli i przygotowuje się do wykonania zadania – w ciągu jednej nocy, na specjalne zlecenie, które ściśle określa markę i rocznik, ma ukraść 50 samochodów…

Średnio. Fajne samochody. Niezłe wyścigi. Dobra gra Cage’a. Ponętna Angelina. Lekki polot. Da się obejrzeć.

Ocena: 6/10

h1

The Rock./Twierdza.

grudzień 1, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Żołnierz po nie wypłaceniu odszkodowania poległym żołnierzom, postanawia zmusić rząd do zapłaty. Kradnie broń chemiczną i zamyka turystów w Alcatraz, w więzieniu bez możliwości ucieczki. Ktoś musi uratować świat który jest zagrożony, do akcji wkracza były więzień, a pomaga mu młody chemik, niedoświadczony w akcjach terrorystycznych…

Świetny film Baya. Niebanalny film akcji. Zdecydowanie wzór do naśladowania. Ogląda się go z zapartym tchem. Niesamowite role Connery’ego i Cage’a. Film o zagrożeniu, jakie niesie współczesna broń. Akcja, akcja i jeszcze raz akcja – tego w tym filmie nie brakuje.

Ocena: 8/10

h1

Collateral damage./Na własną rękę.

grudzień 1, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Doświadczony strażak ( w tej roli A. Schwarzenegger) traci całą swoją rodzinę w zamachu terrorystycznym. Postanawia odnaleźć ludzi odpowiedzialnych za tę tragedię.

W jednej chwili Gordy Brewer (A. Schwarzenegger) traci wszystko, co było dla niego ważne. Pewnego ranka, spoźniony na spotkanie z żoną i synem, pojawia się w jednym z wieżowców w Los Angeles na tyle wcześnie, by być świadkiem eksplozji podłożonej nieopodal bomby. Wybuch zmienia okolicę w kupe gruzu i stłuczonego szkła.
Eksplozję powszechnie przypisuje się El Lobo, cieszącemu się złą sławą zbuntowanemu liderowi wieloletniej wojny domowej w Kolumbii. Celem tego aktu terroru sa pracownicy konsulatu kolumbijskiego i agenci CIA. Wśród ofiar był także osoby cywilne – pewna kobieta i mały chłopiec, członkowie rodziny Gordy’ego, którzy pojawili się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.

Mijają tygodnie, a śledztwo w tej sprawie nie przynosi żadnych rezultatów. Pogrążony w rozpaczy Gordy powoli traci cierpliwość. Z czasem staje się dla niego oczywiste, że jedynym sposobem na postawienie zabójcy przed sądem jest wzięcie sprawy we własne ręce.

Schematyczny, uproszczony film akcji ze spoconym Arnie z karabinem w łapie na pierwszym planie. Po raz kolejny Arnie ratuje świat, źli dostają w dupsko.. Do odłożenia na niską półkę.

Ocena: 2/10

h1

Trylogia Rambo.

grudzień 1, 2007

John Rambo, komandos z Wietnamu przybywa do małego miasteczka, ponieważ chce sie spotkać z kolegą z wojska. Dowiaduje się,
że kolega umarł, na domiar złego, szeryf miasta Will Teasle “delikatnie” prosi Johna o opuszczenie miasta. Gdy ten nie chce tego zrobić, szeryf aresztuje Rambo. John po upokorzeniu jakiego doznał w areszcie, ucieka. Szeryf postanawia ścigać Rambo, lecz szybko zwierzyna staje się myśliwym…

Za przewinienia w Oregonie John Rambo (Sylvester Stallone), były komandos i weteran wojny w Wietnamie, odsiaduje wyrok w więzieniu. Jego dawny dowódca, pułkownik Samuel Trautman (Richard Crenna), pomaga mu odzyskać wolność w zamian za wykonanie niebezpiecznej misji. Komandos otrzymuje zadanie odnalezienia amerykańskich jeńców w Wietnamie. Po wylądowaniu w dżungli szybko się orientuje, że jest zdany tylko na siebie. Jego przewodniczką zostaje piękna Co Bao (Julia Nickson-Soul).

Dawny dowódca i przyjaciel Johna Rambo z czasów wojny w Wietnamie – pułkownik Trautman wyrusza z tajną misją do Afganistanu. Wkrótce nadchodzi wiadomość, że został on pojmany i uwięziony w radzieckiej bazie wojskowej. Działania dyplomatyczne na rzecz jego uwolnienia nie przynoszą rezultatów. Oficjalna misja wojskowa jest oczywiście wykluczona. Rambo decyduje się sam wyruszyć na ratunek dowódcy.

Rambo: pierwsza krew – sentyment i klasyka. Film, a raczej seria, która przeszła już do historii. Jeden z pierwszych filmów z weteranem wojny wietnamskiej.. Aż łezka w oku się kręci.