Archiwum z luty, 2008

h1

Testosteron.

luty 28, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Ślub Kornela, popularnego dzięki telewizji młodego pracownika naukowego z rozchwytywaną piosenkarką Alicją, ma być atrakcją towarzyską Warszawy. W sali restauracyjnej trwają właśnie ostatnie przygotowania do wesela. Jednak tuż przed przybyciem pary młodej trzej ubrani na czarno mężczyźni – Stavros, Fistach i Robal – wciągają do sali pobitego chłopaka – Sebastiana Tretyna i barykadują się. Terroryści? Wojna gangów? A może policjanci z niekonwencjonalnym podejściem do prawa?… Rzeczywistość jest znacznie dziwniejsza.

Cóż, liczyłem, że powali mnie na łopatki i ze śmiechu nie będę miał siły wstać. Tak się jednak nie stało. Ot, mamy sympatyczną historyjkę, która prowadzi nas przez doświadczenia facetów z płcią piękną. Widzimy wszelakie inteligentne dysputy, które stawiają i mężczyzn i kobiety w krzywym zwierciadle. Jak to w męskich rozmowach bywa nie obyło się bez wulgarnego humoru i ciętej riposty, jak i smaczków czysto retrospektywnych, które moim zdaniem jako wstawki podczas ciągnącej się historii technicznie dosyć mizernie wypadają. Niektóre teksty na długo zostają w pamięci jak:

- Puka się!
- Owszem! Ale ładniejsze!
—————————————
- Pani Alicjo, w jaką miłość pani wierzy?
- W miłość od pierwszego włożenia.
—————————————
Boże, ja ją tak kochałem, a ona wyszła z mojego życia, jak z kibla jakiegoś..

————————————–

Kreacje bohaterów dobrze dobrane. Karolak, Kot, Szyc, Adamczyk… Całkiem nieźle się wpasowali w swoje postaci, ale mnie jakoś nie powaliło na kolana. Tych lepszych – śmieszniejszych akcentów było zdecydowanie mniej. Wiało nudą. Dobrze, że chociaż muzyka wypadła schludnie. Lekki niedosyt i zawód z drugiej strony. Średnio.

Ocena: 5/10

h1

Peter and Wolf/Piotruś i Wilk.

luty 27, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

“Piotruś i Wilk” to trwająca zaledwie trzydzieści minut animacja, która zapiera dech swoją wielkością – nie tylko inscenizacji, ale także przesłania. Opowiadana w niej historia nie jest bajką, a baśnią, bo pozwala nam oswoić chaos własnego ja i otaczającego nas świata.

Film, który zgarnął Oscara za Najlepszy Animowany Film Krótkometrażowy daje lekki powiew świeżości od przyzwyczajonych już animacji komputerowych. Montaż i animacja jest okazale dopieszczona i dopracowana. Za pomocą tradycyjnej metody – po klatkowych kukiełek w ciekawy sposób zostaje przedstawiona historyjka gdzieś na jakiejś postkomunistycznym, syberyjskim odludziu. Trafiło to do mnie i cieszę się z nagrody. Moją uwagę zwróciły głównie przerysowane postacie zwierząt (w szczególności kota, wronę, która nie potrafi latać, jak i gąskę, która ciągle się łasi), jak i postać Piotrusia z wszelkimi emocjami okazywanymi przez mimikę czy ułożenie oczu (złości, zadowolenia, smutku). Widzimy właśnie zestawienie opozycji człowiek – natura. Film broni się tym, że nikt nic nie mówi. Rządzi się obrazem. Bardzo pięknie wyszło. Bardzo ładny morał związany z wybaczeniem.

Ocena: 7/10

h1

Katyń.

luty 25, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Córka zamordowanego w Katyniu oficera jedzie na Wschód, by tam dotrzeć do prawdy o śmierci swego ojca. Pod koniec wojny jej matka też próbowała ustalić, jak i gdzie zginął jej mąż.

Niewątpliwie jest to ważny film dla nas. Mówiący o prawdzie historycznej, która jest na pewno dla niektórych niewygodna – dla Polski – tragiczna. “Katyń” jest dobrym przykładem finału dobrej passy Wajdy. Stworzył film słaby i nieskładny. Po kolei…
Na uwagę zasługuje kwestia techniczna, ze wspaniałymi zdjęciami Edelmana. Druga sprawa: aktorstwo. Ja ze swojej strony zauważyłem, że wszyscy, prócz Ostaszewskiej, czy poniekąd Stenki zarzucali na twarz maskę kamienną, pozbawioną uczuć a kwestie, które wypowiadali były niczym wyklepane regułki z pamięci, co tworzyło ogółem klimat suchego, pozbawionego emocji dokumentu. Co więcej, sam jakoś nie byłem przesiąknięty tymi emocjami. Film do momentu ostatniej sceny w ogóle mnie nie poruszył. Oglądałem go w emocjonalnej obojętności – może jestem nieczuły?

Istotną rzeczą tego filmu był brak ciągłości. Nie posiada czegoś takiego jak płynność. Skacze to tu, to tam.. wybijając widza z rytmu i pozostawiając go bez odpowiedzi (np. dlaczego nagle Jerzy zmienił mundur?). Ścieżka dźwiękowa była prawie niesłyszalna – może to był taki zamiar, żeby oglądać to w ciszy i w zadumie?

Wajda tworzy dokument, jakich wiele… W kategorii historycznej – obowiązkowa pozycja, w celu rozjaśnienia sprawy. Zaskoczeniem była dla mnie nominacja do Oscara. I wydaję mi się, że tu górę nie wziął walor filmowy a raczej tematyczny. Ostatnia scena jest bardzo wymowna. Zostaje przedstawiona w zimny, bez podniosłości, surowy sposób.

To by było na tyle…

Ocena: 6/10

h1

Blair Witch 2/Blair Witch 2: Księga Cieni.

luty 24, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Największy przebój kinowy 1998 roku doczekał się swojej kontynuacji. Opowiadający o tragicznych i niewyjaśnionych losach trójki turystów, The Blair Witch Project przeszedł do historii, jako najbardziej niezwykły horror ubiegłej dekady. Ten koszmar się jeszcze nie skończył… Nadszedł czas, by powrócić do kryjących straszliwą tajemnicę lasów wokół miasteczka Burkittsville. Piątka poszukiwaczy mocnych wrażeń rusza śladem poprzedniej wyprawy. Tam już na nich czeka tajemnicza wiedźma i jej krwawe rytuały.

Film jeszcze gorszy od jedynki i jeszcze bardziej denniejszy. Sztampowa historyjka, opowieść o nastolatkach, zero grozy i suspensu. Jedynie Manson w tle pozytywnie wypada.

Ocena: 2/10

h1

The Great Escape (1963)/Wielka ucieczka.

luty 23, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

II wojna światowa, niemiecki obóz jeniecki. Brytyjski dowódca eskadry, Roger Bartlett (Richard Attenborough), podejmuje śmiałą próbę wydostania się z oflagu. Na czele z polskim pilotem, specjalistą od okopów – Dannym Willinskim (Charles Bronson), amerykańskim porucznikiem Bobem Anthonym oraz cynicznym kapitanem Virgilem Hiltsem (Steve McQueen), organizuje ucieczkę ponad dwustu więźniów.

Stare, dobre kino z perełkami na czele. Nietuzinkowa historia wciąga niemiłosiernie. Widać profesjonalizm reżyserii: idealne współgranie i przemyślana całość. A na dodatek Charlie Bronson, jako Polak, który nieźle wierci tunele.. Obowiązkowa pozycja!

Ocena: 10/10

h1

King Kong (2005).

luty 23, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Nowy Jork, rok 1933. Bezrobotna aktorka Ann Darrow (Naomi Watts) znajduje się w czasach Wielkiego Kryzysu – bez środków do życia. Kiedy usiłuje ukraść jabłko ze straganu, z opałów ratuje ją ambitny filmowiec Carl Denham (Jack Black). Reżyser ma nadzieję, że Ann zastąpi aktorkę, która właśnie wycofała się z udziału w jego filmie. Postanawia wykraść jedyną kopię swojego nieukończonego filmu i wyruszyć w podróż na tajemniczą Wyspę Czaszki, w pobliżu Sumatry. Do ekspedycji przyłącza się także podróżnik Jack Driscoll (Adrien Brody). Na miejscu Ann zostaje porwana przez prymitywne plemię składające hołd olbrzymiemu gorylowi. Okazuje się bowiem, iż na wyspie przetrwało wiele niezwykłych, niebezpiecznych i co najciekawsze prehistorycznych stworzeń…

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów 2005 roku, stworzony przez Petera Jacksona, który dosyć wysoko postawił sobie poprzeczkę po Władcach Pierścieni. Niestety, w moim skromnym mniemaniu, uwspółcześniona wersja King Kong’a, to kolejny wytwór, któremu można przykleić etykietkę z napisanem: komercha z Mc’ Donalda.

Nie przemawia do mnie ten film w żaden sposób. Uwaga zamiast się skupić na tytułowym bohaterze, spada na Watts, Brody’ego, Black’a. Dwie sprawy burzą kolej rzeczy: przesyt patosu i nadmiar efektów specjalnych, którymi King Kong ocieka, niczym olej po ostatniej frytce w Mc’ Donaldzie. Wynaturzona małpa prezentuje się dość komicznie, bo cały urok grozy, majestatu przykrywa: tańcząca, uśmiechająca i grająca oczkami małpka – co najśmieszniejsze, jej rozmiary też nie są niebotyczne. Robi wrażenie dużej małpy – nie to co remake z 1976 r. z Jessicą Lange – jest klimat i atmosfera quasi horroru. Walka z brontozaurami to jeden z elementów efekciarskiej ekspozycji, która ujdzie w tłumie. Muzyka? Nieprzeciętna. Dobrze się komponuje z całością.

Zdecydowanie preferuję trochę wcześniejszy remake, który nie trąci Disney’owskim fantasy, dłużącym się w nieskończoność.

Ocena: 4/10

h1

Amityville.

luty 23, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

14 listopada 1974 policja otrzymała telefon, który zawiódł ją na bestialskie miejsce zbrodni w rezydencji w Amityville, Long Island – gdzie Ronald Defeo zabił całą rodzinę podczas snu. Tłumaczył się, że słyszał głosy, które mu to kazały. Rok później do rezydencji wprowadzają się George i Kathy Lutz wraz z dziećmi, sądząc, że to wymarzony dom dla nich. Niedługo potem zaczynają się dziać dziwne rzeczy.

Cieniutko, oj cieniutko! Żadnego napięcia, suspensu, czy jakbyście to jeszcze tylko chcieli nazwać… W pewnym momencie już tylko czekałem, aż ten film się skończy, gdyż po prostu zaczął mnie męczyć. Fabuła jest koszmarnie prosta, a zakończenie filmu wywołuje jedynie uśmiech na twarzy. Osoby oczekujące adrenaliny również się poważnie zawiodą, gdyż obecności tejże nie stwierdziłem u siebie po obejrzeniu “kolejnego dzieła twórców Teksańskiej Maskary Piłą Mechaniczną”.

Ocena: 4/10

h1

Resident Evil 3: Extinction/Resident Evil 3: Zagłada.

luty 23, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Akcja Resident Evil: Zagłada, dzieje się kilka lat w przyszłości, dużo po tym jak Korporacja “Umbrella” straciła panowanie nad wirusem “T”, który przemienia ludzi w zombie. Alice, Claire Redfield oraz nieliczni, którym udało się przetrwać, podróżują po resztkach świata, w opancerzonym konwoju. Udają się na Alaske, przez pustynie Newada by zaprzestać temu co się stało. Na ich drodze staną spragnione krwi zombie oraz intrygujący Dr. Issaac, odpowiadający za postać Nemesisa.

Mamy już trio RE. Myślałem, że będzie gorzej – zdecydowanie gorzej, ale jak na razie ostatnia cześć całkiem dobrze się broni, chociażby od drugiej, która jest typową kaszanko-nawalanką. Nie ma co się rozwodzić nad fabułą, bo i tak do niczego (choć byśmy bardzo chcieli_ sensownego nie dojdziemy. Trąci z lekka Mad Maxem i liźnięciem Equilibrium. Całkiem dobrze prezentują się wyludnione tereny pokryte miedzianym piaskiem. Irytujące jest wszędobylskie kozactwo konwoju. Starają się być kowbojami pustyni. Resident Evil: Zagłada nie prezentuje nic nowego. Dalej mamy upierdliwe zombiaki, strzelaniny, tęsknotę za remedium na wirusa, tylko otoczka się zmienia. Dwie kwestie mnie urzekły: niebotyczne i filigranowe ciało Milli Jovovich i scena z krukami, która wręcz wgniotła mnie w fotel: http://youtube.com/watch?v=Eh9vdL6LdE4

Muzyka w tle też jest niczego sobie. Ale jednak oglądając którąkolwiek z części, ciągle dudni mi w uszach główny motyw Resident Evil w wykonaniu Marylin’a Manson’a. No, i jeszcze na ostatki: mamy wreszcie postać Nemesisa, który wizualnie nadrabia aniżeli praktycznie, bo końcowa walka z Alice, to parodia..

Średnio, bo czego można się spodziewać, bo odgrzewanym kotlecie..

Ocena: 5/10

h1

P.S. I love you/P.S. Kocham Cię.

luty 21, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Młoda wdowa odkrywa, że jej zmarły mąż zostawił jej 10 wiadomości, które mają ulżyć jej w bólu i pozwolić rozpocząć nowe życie…

Miałem do wyboru: albo rwanie włosów na Pokucie, albo P.S. Kocham Cię… wszelkie gwiazdy i inne zjawiska wskazały mi na tą drugą opcję, co okazało się dobrym wyborem. Film zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie wiem, czy jest inny, tegoroczny film o miłości, który jest w stanie przebić w/w dziełko. Mówię dziełko, bo zaczarował mnie w pełni. Jest magiczny, prawdziwy z nutą słodko-gorzkiej lekcji życia. Mocną stroną tego filmu jest muzyka, która jest delikatna, subtelna. Dopełnienie malowniczej historii Holly i Gerry’ego. Film działa na zasadzie wahadełka: prowadzi nas za nos raz po raz w irlandzki, czysto frywolny humor, który bawi do łez a z drugiej strony ściska serducho i jakby tak powieka szybciej drga…

W bardzo prosty sposób LaGravenese (ten sam od “Zakochanego Paryża”) pokazuje, jak mało się doceniamy, jak mało ze sobą jesteśmy. Czasami wiele innych rzeczy zasłania osobę obok nas.. a gdy ją tracimy – nie możemy pozbierać się. Dopiero zauważamy pustkę po tej drugiej połówce.

“P.S. Kocham Cię” jest zbudowany na zasadzie wspomnień, przeszłości, od której Holly (Hilary Swank – bombowa rola!) nie może się oderwać. To głównie dzięki wspólnym chwilom Holly i Gerry’ego budowany jest romantyzm, sentyment a nawet i tęsknota ze smutkiem.

Ten film daje nadzieję, aby patrzeć w przód a nie za siebie, by nie odcinać się od przeszłości, ale też nie żyć nią w pełni.

Ocena: 10/10! Bez kozery.

h1

The Escape from Sobibor/Ucieczka z Sobiboru.

luty 18, 2008

Image Hosted by ImageShack.us

Filmowa opowieść o ucieczce 600 żydowskich jeńców z nazistowskiego obozu zagłady w Sobiborze.

Dobre kino pokazujące sytuację człowieka w ekstremalnej sytuacji. Jego siłę, nadzieję, słabość… ludzkie człowieczeństwo i zwierzęcy instynkt, pozwalający na przetrwanie. Sugerowanie konszachtów, pełnej konspiracji. Takie osoby jak Pacuła czy Hauer idealnie wpasowały się w swoją rolę, by pokazać chociaż namiastkę życia w obozie pracy. Świetny dokument, lecz trzeba do niego usiąść z pewnym dystansem a to za sprawą końcówki, która stawia Polaków ciemnym świetle, jako kolaborantów i morderców, co nie było prawdą (z pewnymi wyjątkami). Ale ten jeden mankament nie psuje całego kunsztu prawdziwości obrazu. Bardzo ujmujące i poruszające kino.

Ocena: 9/10