Archiwum z listopad, 2007

h1

Miasto gniewu.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Bohaterami filmu “Miasto gniewu” jest grupa osób pozornie nie mająca ze sobą nic wspólnego. Różnią się pozycją społeczną, rasą, przekonaniami religijnymi. Grupę tę tworzą: gospodyni domowa i jej mąż prokurator, perski właściciel sklepu, dwóch policyjnych detektywów, którzy są kochankami, czarnoskóry dyrektor telewizyjny i jego żona, meksykański ślusarz, dwóch złodziei samochodów, początkujący gliniarz, koreańska para w średnim wieku… Wszyscy oni mieszkają w Los Angeles i w ciągu 36 godzin ich drogi się zejdą. Przy drodze zostaje odkryte ciało brutalnie zamordowanego mężczyzny. Aby odkryć kto jest mordercą akcja filmu cofa się o 24 godziny śledząc działania wspomnianych osób, które mogą być zamieszane w tę zbrodnie…

Tematem filmu jest szeroko pojęta nietolerancja, która gryzie ludzi, nie tylko w Los Angeles. “Miasto gniewu” to surowy obraz amerykańskiej rzeczywistości, która żyje stereotypami, utartymi schematami, u której nic nie jest pewne.

“Crash” jest zdecydowanie przesłodzony, przekoloryzowany. Ludzie, którzy okazywali swoją nietolerancję wobec ludzi o innym kolorze skóry, nagle ulegają diametralnej metamorfozie.

Film porusza dosyć ważny i aktualny temat, ale jak dla mnie to za dużo lukru dali w tym filmie. Dużo znanych bohaterów, a mimo to pozostawia niedosyt.

Dziwi mnie bardzo fakt, że dostał Oscara, w kategorii “Najlepszy film”. Potwierdzeniem na to jest jest choćby komentarz, który pojawił się na TVP 2, tuż po zakończeniu Gali:”(…) ten film opowiada o problemach w Los Angeles, a zapewne znacząca większość głosujących pochodzi właśnie z tego miasta. (…)”.

Film nie położył mnie na łopatki.

Ocena: 6/10

h1

Pope John Paul.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Film zdecydowanie jest wart obejrzenia. Może nie spełnia oczekiwań pod względem technicznym, tj. brakuje mu płynności, gdyż jest swoistym zlepkiem scen, ale z drugiej strony zasługuje na uwagę jego treść merytoryczna. Świetna rola Jon’a Voight’a i Cary’ego Elwes’a (“Piłka” się kłania). Film jest bardzo dojrzały i dla dojrzałych osób. Mówię dlatego, bo spotkałem się dziś z sytuacją, gdy dwie dziewczyny w kinie, za mną coróż zadawały sobie pytanie: “O co tu chodzi?”. Żeby nie było niedomówień.

h1

Final Destination 3

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Studentka Wendy Christensen, po nieudanej próbie zatrzymania kolejki górskiej, której wypadek przewidziała, odwiedza inne osoby, którym udało się przeżyć, by zapobieć ich śmierci…

Oszukać, ale chyba widza..

Cała produkcja okazała się fiaskiem. Całość nie trzyma się kupy, a myśl przewodnia, którą jest przewidywalność – nudzi widza. Muszę stwierdzić, że dawno nie oglądałem tak płytkiego i zarazem dennego filmu. Żałość.

Ale, co muszę przyznać, że motyw z mieczami był miażdżący – dosłownie.

Ocena: 1/10

h1

Ultraviolet.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Grupa ludzi zostaje zarażona tajemniczą chorobą Hemophagia, która powoduje zwiększenie wytrzymałości, szybkości, poziomu inteligencji. To odróżnienie od zwykłych ludzi doprowadza do wojny domowej, mającej na celu unicestwienie “zatrutej” części populacji. Zainfekowana kobieta – Violet (Milla Jovovich) znajduje sens swojego istnienia, starając się ochronić 9-letniego chłopca skazanego przez ludzi na śmierć.

Ech.. jak Ci amerykanie uwielbiają ekranizować komiksy. Tym razem poczułem się zdecydowanie rozczarowany. Wimmer (niestety) zawiódł. Film porusza jeden i ten sam, wciąż klepany i wybujały temat o wirusach, wysokiej technologii.. Ileż można jeść jednego i tego samego, wciąż nadaremnie odgrzewanego kotleta?

Na uwagę zdecydowanie zasługuję muzyka z filmu, która jako pierwsza rzuciła mi się w słuch. Efekty specjalne są na wysokim poziomie, ale momentami miałem wrażenie, że film jest zbyt przesycony nimi. Nota bene, niektóre sceny były jakby żywcem wyjęte z “Equilibrium”. Nie podobało mi się to.

Film zdecydowanie obejrzałem ze względu na fenomenalny zwiastun, który przedstawiał najlepsze sceny z filmu, no i na aktorkę Mille Jovovich, która poraz kolejny ratuje świat – niepotrzebnie.

Ocena: 3/10

h1

Fragile

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Szpital “Mercy Fall” chyli się ku upadkowi po prawie stuletnim istnieniu. Jednak zamykanie szpitala przedłuża się; poszkodowani w wypadku kolejowym „zajęli” wszystkie łóżka i przewiezienie dzieci zajmie kilka dni. Do pomocy w szpitalu zostaje oddelegowana Amy, młoda pielęgniarka z Londynu.

Wkrótce odkrywa ona dziwne rzeczy. Dzieci są zdenerwowane i przerażone. Przerażone czymś nieuchwytnym, niewidzialnym, czymś, co nie powinno istnieć, czymś pełnym bólu, co zwie się „mechaniczna dziewczyna”. Amy musi stawić temu czoła.

..jestem zniesmaczony. Film, jak ślimak, ciągnie się w nieskończoność. Były może ze dwa momenty, które podniosły mi ciśnienie we krwi, ale nic poza tym. Fabuła nawet ciekawie się zapowiadała, ale wyszedł z tego strasznie monotonny i denny film. Na dodatek ta Calista Flockhart. Nie cierpie jej. A szczególnie z “Ally McBeal”.

 Ocena: 2/10

h1

North Country

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Bohaterką filmu jest Josie Aimes, młoda kobieta, która ucieka od swojego brutalnego męża, wraca do rodzinnego domu w Minnesocie i staje się jedną z pierwszych kobiet, które otrzymują pracę w lokalnej kopalni. Pracownice kopalni szybko stają się celem werbalnego i fizycznego prześladowania męskiej części załogi. Szefowie kopalni nie zwracają uwagi na zażalenia kobiet, dlatego te postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.

Właśnie skończyłem oglądać i muszę przyznać, że jestem pod wielkim wrażeniem. Film pokazuje twardą walkę kobiet, które musiały się zmierzyć z cierpieniem, upokorzeniem, bólem. Obraz Cara pokazuje niejako zezwierzęcenie mężczyzn w kopalni, którzy są pozbawieni uczuć wyższych, jak współczucie, troska.. etc. Posiadają tylko instynkty zwierzęce: głód czy zaspokojenie popędu seksualnego. Kobiety są zdane tylko i wyłącznie na siebie. Ale na szczęście poszkodowane wygrywają rozprawę, a winni ponoszą karę. (spoiler).

Brakuje mi epitetów do opisania wspaniałości tego filmu. Bardzo piękny, refleksyjny i przenikający aż do bólu – taki właśnie jest “North Country”. Chciałbym dodać, że warto zwrócić uwagę na świetną rolę Charlize Theron. Jestem nią zauroczony. Dodam, że zasłużenie dostała nominację do Oscara. Poza tym końcowy moment porusza, aż do łez.

Jeśli poruszamy tą tematykę, to serdecznie polecam “Germinal” Emila Zoli. Jest to historia, która ukazuje życie ludzi w kopalni, ich pracę, życie codzienne. W sumie trudno nazwać to normalnym życiem, bo warunki na jakie są skazani są iście piekielne. Kobiety – ładowaczki przechodzą podobną katorgę, jak tą z filmu. Cała opowieść jest przedstawiona w sposób bardzo realistyczny i brutalny.

Ocena: 10/10

h1

Nagi Instynkt 2

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Muszę stwierdzić, że (niestety) ale zawiodłem się, po prostu się zawiodłem.. Podchodziłem do niego z wielkim optymizmem (może aż za bardzo?). Dałem mu przynajmniej szansę.

Film okazał się prymitywnym thrillerem z nudną i naciąganą fabułą, a także otoczką beznadziejności. Ogląda się go obojętnie, bez większych emocji. Jedna z wiekszych wad, to to, że pomiędzy głównymi bohaterami w ogóle nie czuć “chemii”. Główni bohetrowie sprawiają wrażenie, jakby byli zmuszeni grać swoje role. Sharon nie tworzyła dobranej pary z “misiowatym” Morrisseyem, jak niegdyś z Douglasem. Co do scen erotycznych, to można wołać o pomstę do nieba. One w ogóle nie są ponętne. Chyba bardziej skłoniłbym się do określenia – żenujące. Pierwsza scena, z seksem w samochodzie, który jedzie z maksymalną prędkością, a następnie, gdy gł. bohaterka dostaje orgazmu i traci panowanie nad samochodem jest wręcz komiczna..

Jedyny walor, na który można zwrócić uwagę to walor estetyczny Sharon, i to by było na tyle. Przygotujcie się na wielką rewolucję, bo w trzeciej części ma zagrać Charlize Theron, w czwartej Jessica Alba, w piątej Angelina Jolie.. etc.

Z przykrością muszę stwierdzić, że powyższy film okazał się tegoroczną porażką, klapą, klęską. Ubolewam nad tym, bo myślałem, że naprawdę “coś” z tego wyjdzie. Pozostał tylko niesmak i przykład, że nie należy się brać za produkcję sequeli, tylko dla paru dolarów..

Ocena: 1/10

h1

Wszyscy jesteśmy Chrystusami.

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Zacznę od tego, że mimo, iż konwencja tego obrazu jest bardzo zbliżona do “Dnia Świra”, to paradoksalnie, nie jest to komedia. Jest to obraz rzeczywistości, który jest ukazany w dramatycznym ujęciu, często też ironicznym, gorzkim. Ten film jest swoistą głębią.

Wydaję mi się, że Koterski miał na celu ukazać, to iż w każdym z nas jest Chrystus i to od nas zależy, czy przejdziemy przez życie godnie cierpiąc, czy też pójdziemy łatwiejszą drogą i będziemy uciekać od swoich problemów nie tylko do alkoholizmu, ale też do samobójstw, czy narkotyków.. ogółem ludzkich słabości. Wystarczy zwrócić uwagę na nieprzemijający motyw korony cierniowej, czy też niesienie krzyża przez Chrystusa.. Jego postać powinna stanowić drogowskaz dla życia człowieka.

Twórca tego filmu porusza problem nieprzestrzegania dekalogu. W filmie da się zauważyć nawiązanie do IV, V i VII przykazania. Często bywa tak, że zapieramy się, że żyjemy zgodnie z dekalogiem, ale tak nie jest, wtedy oszukujemy samych siebie i niekiedy ranimy innych, w ogóle o tym nie wiedząc, bo zazwyczaj jesteśmy zaślepieni własnym egoizmem.

Poza tym, na przykładzie alkoholizmu reżyser starał się ukazać niejako “zezwierzęcenie” ludzi, którzy są pozbawieni uczuć wyższych (filmowe “miau-miau” i “hau-hau”), czy też głos, który nakazywał Adasiowi zamordowanie własnego syna, przez co niekiedy przekraczają granicę moralności.

Jeśli chodzi o całość filmu “Wszyscy jesteśmy Chrystusami”, to jak już na początku wspomniałem jest to film, bardzo głęboki, poruszający, zmuszający widza do refleksji a także posiadający wymiar teologiczny. Jest to jeden z filmów, które są ciężkie w odbiorze, ale z drugiej strony nie pozwalają odbiorcy odejść na moment; zmuszają go do pozostania do końca. Na pochwałę zasługuje gra aktorska w wykonaniu Andrzeja Chyry i Marka Kondrata.

Dzieło Marka Koterskiego pozostawia iskierkę nadziei na ludzkie problemy, rozterki. Tą iskierką czy też płomykiem jest.. miłość. Nakazuje nam byśmy szli za głosem serca, bo tylko dzięki niej możemy zwyciężyć. Wskazuje na to choćby scena na wysypisku śmieci, gdy Adaś znajduje wyrwaną kartkę z Pisma Świętego, w której jest fragment “Hymnu o miłości”.

Szczerze polecam, choć nie każdemu musi się podobać. Wydaję mi się, że jest/będzie to chyba najbardziej wartościowy polski film tego roku. Mam nadzieje, że ta krótka refleksja zachęci aniżeli zniechęci was do obejrzenia tego filmu.

Ocena: 9/10

h1

Scary movie 4

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

…muszę przyznać, że film jest straszny, ale to było do przewidzenia. Brak spójności fabuły, idiotyczne zachowania, trywialne dialogi, poprawne parodie: Piły, zarówno 1. cz. jak i 2., Osady, Wojny Światów, Klątwy, The Oprah Winfrey Show, Klucza do Koszmaru, Shutter’a, 9/11(gdy G. Bush czyta bajki dzieciom, w momencie ataku na WTC), Za wszelką cenę, Dark Water, Land of the Dead i Brokeback Mountain. W całej papce bezsensowności i idiotyzmu, można znaleźć znikomą ilość sytuacji/sekwencji, podczas których można się uśmiechnąć, choćby z parodii Brokeback Mountain, “popisowej akcji” G. Busha, czyli Nielsena, akcji z Viagrą i z Sheenem, odkurzacza + obcego i postaci Michael’a Jackson’a.. to cały “Straszny film 4″, w skrócie – jeden wielki nadmuchany balon przez media. Czysta komercja. Film jest chyba ciut śmieszniejszy od trzeciej części.. co nie zmienia faktu, że jest strasznie naciągany i pospolity.

Dla “odmóżdżacza” przyszykowałem:

Ocena: 3/10

h1

Silent Hill

listopad 30, 2007

Image Hosted by ImageShack.us

Film oparty na znanej, japońskiej serii gier komputerowych. Matka podróżująca z córką trafia do opuszczonego miasteczka i powoli zaczyna odkrywać jego mroczne tajemnice. Makabryczne sekrety zamknięte w ulicach Silent Hill zaczynają coraz bardziej je niepokoić.

“Silent Hill” był to jeden z bardziej oczekiwanych i bardziej interesujących filmów 2006 roku, na który czeka niejeden sympatyk gry. Ten film jest niejako wyzwaniem i odpowiedzią na pytanie: Czy jest sens tworzenia filmów na podstawie gier.

Przyznam się, że czuję się rozczarowany. Po mimo dobrze zapowiadającego się zwiastunu, po mimo tego, że reżyserią zajął się Christophe Gans, a nie znienawidzony, chyba przez wszystkich Uwe Boll. Kolejnym pretekstem do obejrzenia tego filmu jest choćby to, że gra “Silent Hill 2″ należy do jednej z moich ulubionych gier, do której pałam wielkim sentymentem.

Cóż, zacznę od tego, że pierwsza godzina filmu zwróciła moją uwagę. Akcja zaczęła powoli się rozkręcać. Suspens zaczął działać, ale po mniej więcej godzinie oglądania filmu zacząłem ziewać – pewnie ze zmęczenia – z nadzieją pomyślałem sobie, ale nie. Dalsza część filmu stawała się strasznie monotonna i dłużyła się niemiłosiernie. Ale wytrwałem do końca. Pozostaje mi tylko stwierdzić, że forma filmu przerosła treść.

Co do konwencji filmu, to zdecydowanie na uwagę zasługuje muzyka, która podkręcała klimat i charakter filmu. Niektóre kawałki były wyjęte prosto z gry, co mnie bardzo ucieszyło. Fenomenalne zdjęcia miasta. Świetne efekty specjalne, a konkretnie kreacje czarnych charakterów. Podobało mi się również to, że niektóre sekwencje czy też miejsca były żywcem wyjęte z gry, tyle, że wydaję mi się, że twórcy trochę przesycili film próbą stworzenia prawie wiernej kopii gry.

Niestety ale treść filmu po pewnym czasie zaczęła naprawdę przynudzać. Od początku filmu miałem takie wrażenie, jakby filmowi brakowało spójności i płynności. Podczas oglądania filmu przyszedł mi na myśl “Resident Evil”. Chyba głownie przez te chordy zombiaków i innych dziwolągów.

Dużo krzyków, dużo efektów specjalnych, dużo potworów. To cały “Silent Hill”. Szkoda, że film nie podołał zadaniu. Ale, żeby nie skłamać, narazie jest to najlepsza ekranizacja gry, biorąc pod uwagę wszystkie, w tym produkcje Bolla. Na dzień dzisiejszy nie widzę sensu tworzenia ekranizacji gier.

Typowy film klasy B.

Ocena: 5/10